Znaleziono 114 wypowiedzi dla hasła: Polskiego Komitetu
  
Strona 5 z 5
Idź do strony Poprzednia   1, 2, 3, 4, 5
PostWiadomość
  "Polski generał pokieruje NATO?"


Wypowiedzi: 4
Wyświetleń: 892
Post Wysłany: Sro Lis 14, 2007 12:08 am / Podforum: Ministerstwo Obrony Narodowej
     
Cytat:
Szefowie sztabów 26 państw członkowskich NATO wybiorą w środę nowego szefa Komitetu Wojskowego NATO. Faworytem wśród trzech kandydatów jest szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszek Gągor, popierany przez Stany Zjednoczone.
Jeżeli Polak wygra, będzie pierwszym reprezentantem kraju byłego Układu Warszawskiego na tak wysokim stanowisku w NATO.

Głosowanie zaplanowane jest na godz. 14.30. - Cały proces powinien trwać, jeżeli wszystko pójdzie dobrze, 15-20 minut. Jeżeli będzie wynik 13 do 13, to następują konsultacje i te konsultacje mogą trwać dłużej. Trzymamy kciuki za pana generała - powiedział przed głosowaniem polski ambasador przy NATO Bogusław Winid.

Tłumaczył, że szefa Komitetu Wojskowego, który doradza w kwestiach wojskowych złożonej z ambasadorów państw członkowskich Radzie Północnoatlantyckiej, wybierają sami szefowie sztabów ze swojego grona.

- Wyłącznie oni głosują i wyłącznie oni są na sali - powiedział.

Wybór następcy obecnie piastującego to najwyższe stanowisko "mundurowe" w NATO kanadyjskiego generała Raymonda Henault nastąpi w środę, ale przekazanie funkcji planowane jest na maj przyszłego roku.

- Ustępujący przewodniczący - jak na filmach o rycerzach okrągłego stołu - mówi, że odchodzi, a ten, który został wybrany, wstaje i przenosi się na miejsce na początku stołu - opowiadał polskim dziennikarzom Winid.

Nieoficjalnie źródła w NATO mówią, że szanse gen. Gągora stale rosną, wskazując na poparcie udzielone przez USA.

- Każdy głos jest równy, ale są równiejsze - przyznają dyplomaci.

Wynik głosowania nie jest jednak przesądzony, gdyż przebiega ono w specyficzny sposób. Zasada tajności jest ściśle przestrzegana. Generałowie głosują na kartkach, które otwiera się po kolei, licząc tylko do czternastu głosów za danym kandydatem. Całkowity rozkład głosów pozostaje więc na zawsze zagadką.

- Inne głosy idą na przemiał, nikt ich nawet nie otwiera - relacjonują źródła w kwaterze NATO.

To gwarantuje szefom sztabów, że ich rządy nie sprawdzą, czy podczas głosowania trzymali się ewentualnych instrukcji - jeśli takie są. W różnych krajach obowiązuje inny system generowania głosu: w niektórych decyduje premier, a gdzie indziej to wyłączna decyzja szefa sztabu, ze względu na silną pozycję wojska. Znaczenie ma fakt, że generałowie wybierają przewodniczącego ze swojego grona.

- Szefowie sztabów się znają i bardzo dobrze współpracują, ich żony też się znają - tłumaczą dyplomaci. Kandydaci też mają prawo głosu.

O stanowisko rywalizują z gen. Gągorem hiszpański generał Felix Sanz Roldan oraz włoski admirał Giampaolo Paoli. Zdaniem źródeł w Sojuszu, poważnym kontrkandydatem jest ten ostatni, bo Hiszpan nie ma dużego poparcia.

Sam Gągor podczas ostatniego spotkania z dziennikarzami w Brukseli ostrożnie wypowiadał się o swojej kandydaturze, przyznając jedynie, że wybór Polaka "byłby wyrazem uznania dla wysiłku i wkładu Polski w realizację zadań mandatowych Sojuszu".

- Polska ma swoje określone ambicje, określone zasługi i określony wkład, i chce być reprezentowana - podsumował.

Szef Komitetu Wojskowego, urzędujący w Brukseli, zajmuje się na co dzień "wojskową dyplomacją". Jego kadencja trwa trzy lata. Z militarnego punktu widzenia najważniejsze w NATO jest Naczelne Dowództwo Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie (z siedzibą w Mons pod Brukselą), na którego czele stoi tradycyjnie Amerykanin - obecnie generał Bantz J. Craddock.

Źródła w Kwaterze Głównej NATO powiedziały PAP, iż na korzyść Polski gra fakt, że inne duże kraje mają albo niedawno miały obsadzone przez swoich przedstawicieli wysokie stanowiska w NATO, a Polska - po ośmiu latach członkostwa - jeszcze nie.
 


  poparcie dla Ireny Sendler


Wypowiedzi: 1
Wyświetleń: 1935
Post Wysłany: Wto Gru 26, 2006 21:26 / Podforum: Gorące tematy
      Chciałbym drogich forumowiczów prosić o poparcie kandydatury pani Ireny Sendlerowej do Pokojowej Nagrody Nobla.

Pani Irena Sendlerowa, bohaterska Polka, która w czasie okupacji hitlerowskiej uratowała od zagłady ok. 2,5 tysiąca żydowskich dzieci z getta warszawskiego, została nominowana do pokojowej Nagrody Nobla. Jej kandydaturę zgłosił amerykański nauczyciel historii Norm Conrad. W 1999 r. wystawił on w swojej szkole w Pittsburgu w stanie Kansas napisaną przez siebie sztukę teatralną o Irenie Sendlerowej, zatytułowaną "Life in a Jar" (Życie w słoiku) - rekonstrukcję dramatycznych wydarzeń sprzed ponad 60 lat.

Jej kandydaturę do pokojowego Nobla Conrad wysunął w porozumieniu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i premierem Izraela Ehudem Olmertem.

Irena Sendlerowa przed wojną była pracownikiem opieki społecznej. Gdy powstało getto w Warszawie, niemieckie władze nie zgodziły się, by opieka społeczna docierała do mieszkających tam Żydów. Zezwalano jednak na udzielanie im pomocy medycznej - w obawie przed epidemią tyfusu. Sendlerowa przebierała się za pielęgniarkę i razem ze współpracownikami nosiła do getta jedzenie, leki i pieniądze.

W 1942 roku nawiązała współpracę z Żegotą (Radą Pomocy Żydom), w której kierowała Sekcją Pomocy Dzieciom. Kiedy w drugiej połowie 1942 r. rozpoczęła się likwidacja getta, Irena Sendlerowa rozpoczęła szeroko zakrojoną akcję ratowania dzieci z getta. Uratowano 2500 dzieci. Wyprowadzane z getta, były umieszczane w polskich rodzinach, sierocińcach i klasztorach. Przygotowywano im fałszywe dokumenty i wspomagano materialnie.

Pod koniec 1943 r. Irenę Sendlerową aresztowało gestapo. Na szczęście w ręce Niemców nie wpadła przechowywana w słoikach razem z pieniędzmi Żegoty dokumentacja dzieci przemyconych z getta. Sendlerowa została skazana na śmierć, ale dzięki wysokiemu okupowi wpłaconemu przez Żegotę, została rozstrzelana tylko "na papierze". Do końca wojny ukrywała się pod fałszywym nazwiskiem.

Po wojnie pracowała w wydziale opieki miasta stołecznego Warszawy, przyczyniając się do tworzenia domów dziecka i domów starców dla osób osieroconych w czasie wojny. Była też szefową departamentu szkolnictwa medycznego w Ministerstwie Zdrowia, gdzie zabiegała o tworzenie ponadpodstawowych szkół pielęgniarskich dla dziewcząt.

Forum Żydów Polskich wyśle list do Komitetu Noblowskiego - podpisz list i w ten sposób poprzyj kandydaturę Ireny Sendler do Pokojowej Nagrody Nobla. Można też udzielić elektronicznego poparcia na stronie : http://fzp.jewish.org.pl/nobel.html

Norweski Komitet Noblowski
Henrik Ibsens gate 51
NO-0255 OSLO
Norwegia

My, Żydzi i Polacy mieszkający w Polsce, Izraelu i innych krajach, chcemy wyrazić pełne i entuzjastyczne poparcie dla kandydatury prawdziwej bohaterki, Pani Ireny Sendler, do Pokojowej Nagrody Nobla.

Przeszło 60 lat po Holokauście wiemy, że ta chwila może być ostatnią okazją dla tak wybitnej i szanowanej instytucji jak Komitet Noblowski, by uhonorować osobę żyjącą za czyny bohaterskie, które stanowią wzorzec do naśladowania dla wszystkich, którzy troszczą się o pokojową przyszłość ludzkości. Ratowanie najbardziej bezbronnych członków prześladowanej mniejszości przed horrorem totalitarnego ludobójstwa to istota dobra i humanizmu.

W czasach bezprawia i zbrodni, Pani Irena Sendler wraz z innymi osobami zaangażowanymi w działalność polskiego podziemia ryzykowała życie dla ocalenia życia żydowskich dzieci. Pani Irena Sendler jest jedną z ostatnich bohaterów pokolenia naszych rodziców i dziadków, którzy stanęli wobec wyjątkowego zła i okazali niebywałą odwagę, siłę przekonań oraz moc skrywającą się w ludzkiej woli.

pozdrawiam
peter
  [Sporty zimowe] Biathlon, skoki, biegi etc


Wypowiedzi: 86
Wyświetleń: 8487
Post Wysłany: Pią Kwi 03, 2009 6:48 pm / Podforum: Sport
      Powalczmy o Puchar Świata w biegach w Wiśle!
Ewa Furtak, Piotr Płatek 2009-04-02, ostatnia aktualizacja 2009-04-03 07:46:15.0

Dzięki sukcesom Justyny Kowalczyk biegi narciarskie zaczynają dorównywać popularnością skokom. Od kilku miesięcy Beskidy mają nowoczesne trasy biegowe na Kubalonce. Czy region będzie to potrafił wykorzystać?

Gdyby w Polsce zorganizować zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich, dzięki sukcesom Justyny Kowalczyk przyjechałyby na nie tysiące kibiców. Podczas minionej zimy Polacy jeździli po całej Europie, by kibicować zawodniczce, podobnie jak przez lata jeździli oglądać skoki Adama Małysza. Nic dziwnego, że polskie miasta chcą wykorzystać popularność Kowalczyk. Niedawno pojawiły się informacje, że Kraków chce zorganizować zawody narciarskiego Pucharu Świata w sprincie. Wcześniej kandydaturę Jakuszyc zgłosiła Szklarska Poręba.

Tymczasem na Kubalonce w Wiśle od kilku miesięcy mamy nowoczesne trasy biegowe. Kosztem 5 mln zł wybudowano tutaj jeden z najnowocześniejszych w Europie ośrodków biegowo-biatlonowych. Na trasach można spotkać trenującego Tomasza Sikorę. Zresztą Kowalczyk też z nich korzystała. Czy Kubalonka mogłaby stanąć do rywalizacji o Puchar Świata z Krakowem czy Szklarską Porębą? Działacze i trenerzy uważają, że jak najbardziej.

- Pomysł z Kubalonką jest ciekawy. Znajdujące się tam trasy są trudne, nowoczesne i posiadają całe zaplecze. Niedawno rozgrywany tam zimowy Festiwal Olimpijski oglądali przedstawiciele Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i FIS. Wysoko ocenili zawody i trasy. Trzeba pamiętać, że terminy zawodów Pucharu Świata są bardzo napięte i chęć udziału w takich imprezach musi być zgłaszana z dwu, czy nawet trzyletnim wyprzedzeniem. Jeśli Wisła chciałaby je zorganizować to nie może tracić czasu - mówi Marek Siderek, szef wyszkolenia Polskiego Związku Narciarskiego.

Aleksander Wierietielny, trener Kowalczyk i polskiej reprezentacji w biegach narciarskich, słyszał wiele pochlebnych opinii o Kubalonce i uważa, że organizowanie tutaj dużych imprez to dobry pomysł. - Z Kubalonką kilka razy był problem - mieli organizować imprezy, ale je odwoływali, bo brakowało śniegu. Organizacja była kiepska, bo nie potrafili go wcześniej przygotować - mówi Wierietielny.

Jednak Wisły jeszcze nikt do organizacji Pucharu Świata nie zgłosił. - I obawiam się, że nikt tego nie zrobi. Tutaj mało kto czuje, jak wielką promocją dla regionu jest tak duża impreza, ile na tym można zarobić - mówi Zbigniew Śliwiński z Beskidzkiej Izby Turystyki.

Burmistrz Wisły Andrzej Molin zapewnia, że wysłał już do Centralnego Ośrodka Sportu, który jest właścicielem ośrodka na Kubalonce, oficjalne pismo. - Jeśli COS wystąpi o Puchar Świata, będziemy im oczywiście sekundować - mówi.

Edward Dudek, słynny maratończyk i biegacz narciarski spod Żywca, który od lat organizuje zimowe zawody w Beskidach, mówi, że list to zdecydowanie za mało. - Samorządowcy z Beskidów powinni się jak najszybciej spotkać i zacząć lobbować za zawodami. Skąd ci, którzy je przyznają, mają wiedzieć, że jesteśmy zainteresowani? - pyta Dudek.

Paweł Brągiel z zarządu cieszyńskiego powiatu sceptycznie podchodzi do pomysłu starania się o Puchar Świata. - Czapki z głów przed Jakuszycami, ale tam jest specyficzny mikroklimat, a przez to lepsze warunki. Nie wierzę, by na Kubalonce odbyły się takie zawody. Raczej powinniśmy myśleć o wykorzystaniu nowych skoczni narciarskich w Wiśle i Szczyrku - uważa Brągiel.

Zdaniem Śliwińskiego to nie na skoki powinien teraz postawić region, bo to sport tylko dla wyczynowców i żaden turysta nie przyjedzie w Beskidy, by poskakać sobie na skoczni. - Biegi narciarskie to styl życia, podobnie jak granie w golfa. Biegać każdy może. Mój kolega sprowadza używane biegówki. Tej zimy cieszyły się ogromnym zainteresowaniem - opowiada Śliwiński.

Trasę na Kubalonce zna doskonale Justyna Kowalczyk
  [Konferencja] Europejski Kongres Gospodarczy w K-ce 15-17 IV


Wypowiedzi: 86
Wyświetleń: 2814
Post Wysłany: Pią Mar 13, 2009 11:08 pm / Podforum: Zapowiedzi
      czyli znów premier Buzek sprawcą pozytywnego zamieszania Śląskiem na europejskich salonach, brawo!

Katowice chcą być konkurentem Davos
dziś
Dwa tysiące gości - w tym tuzy europejskiej polityki i biznesu, trzy dni rozmów, a wszystko będzie kosztowało 2 mln złotych - takie są wstępne plany dotyczące Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Organizatorzy twierdzą, że w dniach 15-17 kwietnia to w Katowicach będzie biło gospodarcze serce Europy.

Mikulas Dziurinda - były premier Słowacji, Leszek Balcerowicz, dwaj komisarze unijni: odpowiedzialny za energetykę Andris Piebalgs i za naukę oraz rozwój Janez Potocnik, ministrowie polskiego rządu, a być może również premier Donald Tusk - to tylko niektórzy goście. W Katowicach pojawi się także silna reprezentacja europejskiego i polskiego biznesu.

- Jeszcze nigdy tyle osób związanych z gospodarką nie było w jednym czasie na Śląsku - mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP SA, która organizuje European Economic Congress 2009.

Budżet kongresu to 2 mln zł, w 90 proc. pokrywany przez biznes. Organizatorzy są przekonani, że europejski kryzys i polska stagnacja to dobry czas na takie debaty.

- Jakie będą konsekwencje dzisiejszej sytuacji w światowej gospodarce? Kongres będzie okazją do poszukiwania odpowiedzi, jak z kryzysu wyjść i co nas po nim czeka - mówi europoseł Jerzy Buzek, były premier, który jest przewodniczącym komitetu organizacyjnego kongresu.

Jego zdaniem, trzeba postawić na nowe technologie, innowacyjne rozwiązania organizacyjne, gospodarkę opartą na wiedzy, energię pochodzącą z czystych technologii węglowych. Kongres to także wspaniała okazja, by promować województwo śląskie.

- Tu jak w soczewce koncentrują się negatywne, ale i pozytywne skutki światowego kryzysu - mówi Zygmunt Łukaszczyk, wojewoda śląski. - Koncentracja przemysłu wydobywczego, stalowego i motoryzacyjnego w naszym województwie sprawia, że jesteśmy wrażliwi na wszelkie tąpnięcia w gospodarce.

Według niego, mamy liczne silne punkty. To m.in. otwierane na przełomie września i października najważniejsze w tej części Europy skrzyżowanie autostrad A1 i A4 w Gliwicach, zakładany w Dąbrowie Górniczej Instytut Czystych Technologii i najlepsza w kraju strefa ekonomiczna. Naszym dobrodziejstwem jest węgiel, dla którego na razie w energetyce nie ma alternatywy.

W jakim kierunku pójdzie energetyka, chemia, lotnictwo, hutnictwo, jakie będą trendy w edukacji i nieruchomościach, jakie inwestycje infrastrukturalne mogą rozwinąć gospodarkę - będzie o czym debatować. Zaplanowano także panele dyskusyjne na temat europejskich modeli edukacji, systemu opieki zdrowotnej, czy rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Dlaczego debata o gospodarce w czasie kryzysu odbędzie się właśnie w stolicy województwa śląskiego? Według Piotra Uszoka, prezydenta Katowic, zarazem przewodniczącego zarządu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, miasto ma dogodne położenie i bazę: lotnisko w Pyrzowicach, dobre drogi dojazdowe, hotele - w tym trzy oddawane w tym roku, planowana jest budowa centrum kongresowego. Może ono na stałe być siedzibą EEC.

Marszałek Bogusław Śmigielski dodaje kolejne atuty: województwo śląskie jest najważniejsze dla rozwoju gospodarczego kraju, dlatego tu warto żyć i inwestować. Ma jednak także bogate zaplecze turystyczne. Dlatego województwo niebawem rusza z cyklem kampanii promujących region, a kongres ma być do niej mocnym preludium.

Katowice na stałe mają się stać miejscem kongresów gospodarczych. Nie zamierzają konkurować z Krynicą, gdzie organizowane jest Forum Ekonomiczne ze spojrzeniem na Wschód. W stolicy województwa śląskiego tematem głównym ma być gospodarka - ze spojrzeniem na Zachód. EEC będzie imprezą coroczną, w najgorszym przypadku organizowaną co dwa lata.

Organizatorzy przywołują jako wzór Światowe Forum Ekonomiczne w 11-tysięcznym szwajcarskim miasteczku Davos. Zasłynęło właśnie dzięki debatom na temat najważniejszych społecznych i ekonomicznych wyzwań, przed jakimi stoi świat.

Więcej informacji o EEC: www.eec2009.eu

Beata Sypuła - POLSKA Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/973326.html
  Przedstawiamy nowych ministrow


Wypowiedzi: 105
Wyświetleń: 11779
Post Wysłany: Czw 13 Mar, 2008 17:57
     
Cytat:
Jeszcze cos o Chlebowskim,geniuszu gospodarki.
Pochodzi z Domanic, małej wioski na Dolnym Śląsku, jego i czworo rodzeństwa wychowywała samotnie matka wdowa, woźna w szkole. Chlebowski wspomina, że aby mieć tyle co inni, musiał sam zawsze sobie na to zarobić.

Do Żarowa sprowadził się trzy lata wcześniej, przed wyborem na burmistrza. Mąż córki szanowanego rolnika zrobił dobre wrażenie na radnych z Komitetu Obywatelskiego, którzy mieli większość w radzie. Został najmłodszym burmistrzem w Polsce i rządził 11 lat. W 2000 roku Żarów zdobył Dolnośląski Klucz Sukcesu i tytuł najbardziej gospodarnej gminy Dolnego Śląska.

Do polityki w 1990 roku wkroczył w białych klapkach i kraciastej koszuli wpuszczonej w dżinsy. W takim stroju świeżo upieczony 26-letni magister inżynier pojawił się na inauguracyjnej sesji rady gminy w Żarowie. - Startując jako kandydat z listy `Solidarności' Rolników Indywidualnych do rady gminy, Chlebowski wygrał jednym głosem z rywalami - wspomina Helena Słowik, wówczas przewodnicząca rady. - Długo potem mu docinaliśmy, że wygrał jednogłośnie.

Tylko że trampolina żarowska, dzięki której Chlebowski wskoczył do wielkiej polityki, od grudnia ub. roku jest jednak coraz bardziej kamieniem u szyi. Okazało się wtedy, że Żarów to jedna z najbardziej zadłużonych gmin w Polsce, a źródłem zapaści miały być nadmierne inwestycje rozpoczęte za Chlebowskiego i kontynuowane przez jego następczynię Lilię Gruntkowską.

Partyjną działalność zaczynał w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym, ale z tamtego okresu nikt go nie pamięta. Kluczowe dla jego kariery okazały się prawybory dla kandydatów do parlamentu, które w 2001 r. organizowała Platforma. - To był cud nad urną - śmieją się opozycyjni politycy z okręgu wałbrzyskiego. - Chlebowski podpatrzył Schetynę i słynny numer z tzw. pompowaniem kół. Zwolennicy Schetyny, który w 1999 r. walczył z Frasyniukiem o przywództwo we wrocławskiej Unii Wolności, zapisywali do kół partyjnych martwe dusze.

- Ale Zbyszek zrobił to profesjonalnie - ciągnie wałbrzyski polityk. - Na prawybory do wałbrzyskiego zamku Książ z pobliskiego Żarowa autobusami ściągnął tylu sympatyków, że osiągnął świetny wynik. - Wszyscy pracowaliśmy na sukces Zbyszka, sama zmobilizowałam masę ludzi, by głosowali na niego - tak eufemistycznie określa tę prawyborczą kampanię Gruntkowska, wówczas skarbnik Żarowa. - A sposób okazał się skuteczny. Zorganizowali się i przyjechali. Autobusami, jakoś musieli dojechać - uśmiecha się znacząco.

Gdy po raz pierwszy był posłem, podczas wystąpień klubowych z tremy miał zawsze czerwone policzki - opowiada Marta Fogler, była posłanka PO. Teraz stwarza wrażenie absolutnego medialnego rutyniarza. Przemysław Gosiewski zarzuca mu nawet, że zachowuje się w sposób wojujący, niemal jak inkwizytor. - On ma dwie twarze, bo jeśli nie ma kamer, jest bardzo spokojnym i sympatycznym rozmówcą, szkoda tylko, że w tym, co mówi, jest niezmiernie mało konkretów.Chlebowski został w gabinecie cieni Rokity ministrem finansów. I Rokita, wbrew otoczeniu Tuska, przeforsował go na wiceszefa klubu. Wśród ludzi Tuska miał jednak jak najgorszą opinię. Uważali go za prowincjonalnego `pana nikt'. I było to jedno z najdelikatniejszych określeń pod adresem Chlebowskiego.
Dziś Chlebowski śmieje się ze swych białych klapek, a nieopodal Żarowa, gdzie wybudował rezydencję, ma własny kort. Jest miłośnikiem tenisa i wiceprezesem Polskiego Związku Tenisowego.

Wyksztalciuch pelna geba

Przydałby się jeszcze śnurek do tego - http://www.rp.pl/artykul/103662.html (w)
  [S1] Mysłowice - BielskoBiała


Wypowiedzi: 38
Wyświetleń: 6265
Post Wysłany: Wto Gru 02, 2008 4:10 pm / Podforum: Drogowy
     
UNESCO nie zezwoliło na drogę wzdłuż byłego obozu Auschwitz
dziś
Na początku grudnia na biurko wojewody śląskiego trafi kolejny wariant drogi ekspresowej S1 z Cieszyna na Śląsk. Jego zaletą jest zgodność z zaleceniami UNESCO - Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury, która zadbała, aby trasa nie przebiegała zbyt blisko byłego obozu Auschwitz-Birkenau. Ale ma też jedną wadę - wymaga wyburzenia w Bieruniu nowego osiedla Kopań.

Eksperci UNESCO nie zgodzili się na poprzedni plan, bo ich zdaniem, droga biegłaby zbyt blisko byłego obozu, a to mogłoby zakłócić spokój tego miejsca. Uznają, że obowiązuje taka strefa ochronna wokół muzeum, jaką ustanowili w 1978 roku, z otuliną wynoszącą 500 metrów. Jednak resort spraw wewnętrznych 20 lat temu uznał, że strefa ma wynosić 100 metrów.

- Obawiamy się problemów społecznych z powodu wyburzeń. Poprzedni wariant, oszczędzający osiedle, był długo dyskutowany i okazał się najlepszy. A tu nagle UNESCO zakazuje budowy, wszystko wraca do punktu wyjścia. Jak droga oddalona o 100 metrów może szkodzić muzeum? - zastanawia się Ryszard Bednorz, wicestarosta bieruńsko-lędziński.

- Eksperci UNESCO nie nakazują, którędy i przez jakie osiedla ma biec droga S1, bo to nie ich zadanie. Uznali jedynie, po wizycie w Muzeum Auschwitz-Birkenau, że droga według przedstawionego planu przebiegałaby niezgodnie z kryteriami UNESCO. Jaka odległość drogi jest wystarczająca? Nie wiem, bo to zależy od uznania ekspertów. Trzeba pamiętać, że obiektowi dziedzictwa światowego trzeba zapewnić integralność wizualną i spokój, a ekspresowa droga oznacza hałas - wyjaśnia Aleksandra Włacławczyk z Polskiego Komitetu ds. UNESCO.

Opinia UNESCO zaskoczyła również władze muzeum, bo wcześniej ta organizacja stawiała tylko jeden warunek - należało przebadać teren budowy pod kątem prochów ludzkich.

- Po badaniach archeologicznych okazało się, że prochów nie ma. Dlatego nie mieliśmy zamiaru blokować budowy tej trasy - wyjaśnia Rafał Pióro, z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Na swojej stronie internetowej muzeum stwierdziło, że nowa droga mogłaby zamknąć ruch autobusów i ciężarówek wzdłuż ogrodzenia obozowego w Brzezince. A to dobrze wpłynęłoby na ochronę poobozowego ogrodzenia, wież wartowniczych oraz "Bramy Śmierci".

Długo przygotowywany projekt trafił jednak we wrześniu tego roku do kosza, bo zadecydowała negatywna opinia UNESCO. Teraz droga ma biec kilka kilometrów od obozu. - Protesty z różnych stron nie ustają - przyznaje Wojciech Gierasimiuk, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, odpowiedzialnej za inwestycję. - Ale nikt nie ma zamiaru podważać opinii UNESCO. Rzeczywiście, trzeba będzie wyburzyć kilka domów na osiedlu Kopań.

- Dostałem wszystkie pozwolenia, nikt mnie nie uprzedzał o takiej możliwości. Nie mogę uwierzyć, że ktoś na serio bierze to pod uwagę - mówi z goryczą Lucjan Radwański, jeden z mieszkańców Bierunia. Wszystko wskazuje na to, że jego zadbany dom będzie prawdopodobnie przeznaczony do wyburzenia.

Opinia ministra

Międzynarodowi eksperci szczególną uwagę zwrócili na kwestie:

- autentyczności terenów byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau i jego otoczenia jako dowodu nazistowskich zbrodni,

- akustyki (niebezpieczeństwa poważnego zakłócania ciszy należnej Pomnikowi Zagłady),

- drenażu wód gruntowych (niebezpieczeństwo nieodwracalnych zniszczeń).

Minister kultury i dziedzictwa narodowego stanął na stanowisku, że w projekcie trasy S1, zaproponowanej przez GDDKiA, nie wzięto w sposób wystarczający pod uwagę problematyki obozu. Chociaż strona polska nie jest zobligowana do uwzględniania postulatów UNESCO, a eksperci pełnią jedynie funkcję doradczą, to jednak ich zastrzeżenia zasługują na uwagę. Wybrany projekt mógł spowodować, że były obóz znalazłby się na liście miejsc światowego dziedzictwa w zagrożeniu. To spotkałoby się z negatywną reakcją światowych mediów i opinii publicznej oraz władz i elit wielu krajów.

Grażyna Kuźnik - POLSKA Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/930107.html
  EUROBASKET 2009 - reprezentacje, przygotowania, obiekty itp.


Wypowiedzi: 64
Wyświetleń: 4416
Post Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 15:28 / Podforum: Koszykówka Światowa
      coś jest:

W dniu 17 kwietnia 2009 roku, na specjalnej konferencji prasowej, zainaugurowana została sprzedaż biletów na mecze Mistrzostw Europy w Koszykówce Mężczyzn EuroBasket 2009, które w dniach 7-20 września 2009 odbędą się w siedmiu miastach Polski.

Kup bilet na EuroBasket 2009 w Polsce!

Sprzedaż zainaugurował prezes Polskiego Związku Koszykówki i jednocześnie szef komitetu organizacyjnego EuroBasket 2009 Poland, Roman Ludwiczuk, który kupił pierwszy bilet.

- Ten turniej robimy dla kibiców. To oni będą najważniejsi podczas EuroBasketu 2009 i cieszę się, że wspólnie z firmą Eventim mogę zaprezentować im atrakcyjną ofertę biletową. Liczę, że hale wypełnią się do ostatniego miejsca i pokażemy kibicom w całej Europie, że polscy fani są w światowej czołówce - komentuje prezes Ludwiczuk.

Do sprzedaży zostało przekazanych 132 tysiące biletów na 54 mecze, które zostaną rozegrane w Gdańsku, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Bydgoszczy, Łodzi i Katowicach. Będą one dostępne na stronie internetowej eurobasket.eventim.pl oraz w 300 punktach Eventimu w całej Polsce. Szczegóły dotyczące zasad sprzedaży i cen biletów znajdują się w materiałach prasowych.

Jednocześnie Polski Związek Koszykówki zdecydował, że oficjalnym tour operatorem Mistrzostw Europy Koszykarzy – Eurobasket 2009 została firma Orbis Travel. Orbis Travel będzie kompleksowo obsługiwać grupy zorganizowane, zainteresowane bezpośrednim udziałem w mistrzostwach.

Zasady sprzedaży biletów na mecze EuroBasket 2009:

* Bilety sprzedawane będą od 17 kwietnia 2009 roku poprzez stronę internetową eurobasket.eventim.pl oraz w 300 punktach Eventimu w całej Polsce.

* Dla kibiców z zagranicy Eventim przygotował anglojęzyczną wersję strony.

* Ceny biletów (patrz oddzielna tabela) są ustalone w złotych i w euro. Nie będą zmieniane w zależności od kursów walut.

* Nie przeznaczono żadnej specjalnej puli biletów do sprzedaży w halach przed meczami. W kasach hal będą dostępne bilety, które nie zostaną wcześniej sprzedane przez internet

i w punktach Eventimu.

* Ogółem do sprzedaży przeznaczonych jest 132 tysiące biletów na 54 mecze w siedmiu polskich miastach. Ceny od 40 do 300 zł w zależności od miejsca i fazy turnieju.

* W każdej hali są trzy rodzaje/kategorie biletów (I, II, III) w zależności od miejsca.

* W rundzie eliminacyjnej (Warszawa, Gdańsk, Poznań) oraz kwalifikacyjnej (Łódź, Bydgoszcz) bilety będą sprzedawane na dzień meczowy. Czyli obejmują dwa (runda eliminacyjna) lub trzy (runda kwalifikacyjna) mecze.

* W rundzie eliminacyjnej w grupie z udziałem reprezentacji Polski (Wrocław) bilety będą sprzedawane na pojedyncze mecze.

* W rundzie finałowej (Katowice) bilety zawsze będą obejmowały dwa mecze. Czyli przez pierwsze dwa dni (ćwierćfinały) będą to bilety na cały dzień meczowy, a w dwóch ostatnich dniach będą to bilety na sesję poranną (dwa mecze) i sesję popołudniową (dwa mecze).

* Dla klientów indywidualnych obowiązuje limit zakupów: 5 biletów na osobę. Chętni na zamówienia zbiorowe mogą się zgłaszać droga elektroniczna na adres bilety@eurobasket.org.

Zapraszamy na EuroBasket 2009 Poland!

Więcej informacji dla mediów:

Adam Romański - a.romanski(at)eurobasket2009.org, tel. +48 602 790 300

Dariusz Szarmach - d.szarmach(at)eurobasket2009.org, tel. +48 664 030 642

http://www.pzkosz.pl/?p=eur&id=100 ...
  [Chorzów] Stadion Śląski


Wypowiedzi: 584
Wyświetleń: 59512
Post Wysłany: Pią Lut 06, 2009 12:13 am / Podforum: Chorzów
     
Kryzys pomoże przebudowie Stadionu Śląskiego

Od powodzenia tej wizyty zależy, czy na Stadionie Śląskim będą rozgrywane mecze Euro 2012. Do Chorzowa przyjeżdża w piątek grupa ekspertów na czele z Davidem Taylorem, sekretarzem generalnym UEFA. Dowiedzą się m.in., że modernizacja nie jest zagrożona, a światowy kryzys może spowodować, że... będzie taniej

- To będzie kluczowy dzień w naszych staraniach o mistrzostwa Europy. To pierwsza wizyta ludzi ze ścisłego kierownictwa UEFA w naszym regionie i jednocześnie ostatnia na tym szczeblu przed majową decyzją Komitetu Wykonawczego UEFA o wyborze miast-gospodarzy mistrzostw - przyznaje Marcin Stolarz, dyrektor biura ds. Euro 2012 w urzędzie marszałkowskim.

Dokładny plan wizyty Taylora owiany jest tajemnicą. Jak ustaliła "Gazeta", Szkot ma spotkać się m.in. z wojewodą śląskim Zygmuntem Łukaszczykiem, marszałkiem Bogusławem Śmigielskim oraz prezydentami Katowic Piotrem Uszokiem i Chorzowa Markiem Koplem. Ma mu towarzyszyć kierownictwo Polskiego Związku Piłki Nożnej z prezesem Grzegorzem Latą oraz wiceprezesami Rudolfem Bugdołem i Antonim Piechniczkiem na czele.

- W tej wizycie nie chodzi tylko o zapoznanie się z postępami prac na budowie stadionu czy stanem lotniska, ale również o poznanie ludzi, którzy mają organizować imprezę - wyjaśnia Stolarz. Taylor podobne wizyty złożył już w sześciu miastach ukraińskich, natomiast wczoraj gościł w Krakowie. - Za kilka tygodni odwiedzi pozostałe polskie miasta starające się o mistrzostwa. Z ostatnich rozmów, które prowadziliśmy, jasno wynika, że Chorzów i Kraków wciąż są w grze - zdradza Bugdoł.

Czym władze województwa będą mogły się pochwalić przedstawicielom europejskiej federacji? Na pewno coraz bardziej konkretnymi planami modernizacji Stadionu Śląskiego. Wczoraj wojewoda Łukaszczyk zatwierdził projekt budowlany oraz udzielił pozwolenia na rozpoczęcie budowy. - To pierwsza taka decyzja wydana na podstawie specustawy. Podlega natychmiastowemu wykonaniu - podkreślał wojewoda.

Wielka modernizacja Śląskiego ma rozpocząć się latem. Na razie trwa procedura wyłaniania firmy, która przebuduje stadion. "Gazeta" dowiedziała się, że do przetargu stanęło osiem podmiotów. Wśród nich jest m.in. firma Skanska, która wybudowała nowoczesny stadion w Kielcach. Inne polskie przedsiębiorstwa, jak Mostostal Zabrze, Mostostal Warszawa czy Budimex Dromex, połączyły siły z wielkimi firmami niemieckimi, które mają doświadczenie w budowaniu podobnych konstrukcji. O kontrakt walczy też konsorcjum siedmiu firm portugalskich (wiodącą jest MSF) oraz firma z Austrii.

- Wszelkie protesty w sprawie warunków przetargu zostały już oddalone. Zakładamy, że na początku kwietnia będziemy mogli zaprosić wybrane firmy do złożenia konkretnych ofert - mówi Andrzej Stokłosa, inżynier kontraktu.

W przygotowaniach regionu do Euro 2012 raczej nie przeszkodzi światowy kryzys finansowy. - Na modernizację stadionu mamy zabezpieczonych 360 mln zł i pod tym względem nie mam żadnych obaw. Kłopoty mogłyby się zacząć, gdyby się okazało, że gwałtownie rosną ceny np. materiałów budowlanych. Jeśli województwo musiałoby zacząć oszczędzać, to na pewno nie na projektach, które już są realizowane - mówił marszałek Śmigielski.

Co więcej, możliwe, że na kryzysie... skorzystamy. - Firmy na gwałt szukają zleceń, więc proponowane przez nich ceny usług powinny spadać. Zapewniam, że w tej chwili nie jest zagrożony los żadnej inwestycji związanej z przygotowaniami do Euro - mówi Stolarz.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,6241805,Kryzys_pomoze_przebudowie_Stadionu_Slaskiego.html

Ciężarówki potwory na Śląskim?

Jest szansa, że w tym roku na chorzowskim stadionie odbędzie się impreza, jakiej w Polsce jeszcze nie było! Trwają rozmowy o zorganizowaniu tutaj zawodów Monster Truck. Pokazy ciężarówek na wielkich kołach cieszą się wielką popularnością głównie w Stanach Zjednoczonych. - Musimy jeszcze sprawdzić, czy dostosowanie stadionu do wymogów tej imprezy nie stanowiłoby zagrożenia dla systemu podgrzewania murawy - wyjaśnia Marek Szczerbowski, dyrektor Śląskiego.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,6241806,Ciezarowki_potwory_na_Slaskim_.html
  Czy wiedziales? Nasze sławy w dziedzinie kultury, nauki, itd


Wypowiedzi: 320
Wyświetleń: 33640
Post Wysłany: Pon Lut 16, 2009 2:58 pm / Podforum: Kultura, rozrywka i rekreacja
      Reżyser przede wszystkim

Czuje się reżyserem z powołania /AKPA

Czwartek, 12 lutego (14:14)

Jest przede wszystkim reżyserem , a od wielu lat także politykiem. Choć mieszka teraz w Warszawie, czuje się Ślązakiem, a Śląsk sporo mu zawdzięcza. To on podarował kinu filmowy obraz tego regionu Polski. Scenarzysta, reżyser, wykładowca, senator, a obecnie poseł - Kazimierz Kutz - kończy właśnie 80 lat!

Jest z pewnością jedną z największych indywidualności polskiego kina. Urodził się w Szopienicach na Śląsku, w rodzinie kolejarskiej. Jego ojciec walczył w powstaniach śląskich.

W 1949 roku Kazimierz Kutz rozpoczął naukę w szkole filmowej w Łodzi. W 1954 r. był asystentem Andrzeja Wajdy przy realizacji "Pokolenia". Zadebiutował jako reżyser dwa lata później filmem "Krzyż Walecznych" na podstawie opowiadań Józefa Hena.

Swoim kolejnym filmem potwierdził pozycję młodego twórcy, który staje w opozycji do dotychczasowej tradycji opowiadania o doświadczeniach wojennych, ukształtowanych w drugiej połowie lat 50. przez polską szkołę filmową. "Nikt nie woła" z 1960 roku wywołało sensację. Dzięki pięknym zdjęciom Jerzego Wójcika udało się odmalować pejzaż miłości dwójki młodych ludzi zagubionych tuż po wojnie gdzieś na wschodzie Polski. Próba eksperymentowania z narracją i obrazem nie spotkała się wówczas ze zrozumieniem. Jednak po latach film ten uznawany jest niejednokrotnie za ważniejszy w dorobku Kutza niż jego słynna trylogia śląska.

"Perła w koronie", 1971/Film Polski

"Niedawno miałem okazję zobaczyć "Nikt nie woła" po raz pierwszy od bardzo wielu lat" - mówił niedawno w wywiadzie dla magazynu "Kino" reżyser. "I to jest naprawdę bomba. Gdybyśmy to mogli pokazać na Zachodzie w momencie, gdy zostało to nakręcone, zrewolucjonizowalibyśmy metody filmowego opowiadania. Najczęściej mówi się w tym miejscu o nowatorskich zdjęciach Jerzego Wójcika, ale w tym filmie wszystkie elementy są idealnie zharmonizowane - gra aktorów, ich prowadzenie, koncepcje scenograficzne" - mówił Kutz.

Kazimierz Kutz nakręcił ponad 20 filmów fabularnych, wśród nich "Ludzie z pociągu", którzy powstali po "Nikt nie woła", a także "Pułkownika Kwiatkowskiego" czy "Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza".

"Nikt nie woła" nie był pierwszym filmem Kutza, jaki doceniono po latach. Podobny los spotkał kultowy już dziś "Upał", zrealizowany w 1964 roku jako kontynuacja "Kabaretu Starszych Panów". Z początku odrzucany za surrealistyczny humor i absurdalną groteskę, został niesłusznie uznany za reżyserski wypadek przy pracy.

Mimo że od lat mieszka w Warszawie, jest nierozłącznie kojarzony ze Śląskiem, w którego sprawach często zabiera głos. Jego felietony z cyklu "Po gongu" w "Dzienniku Zachodnim" niejednokrotnie wywoływały echa w prasie ogólnopolskiej. I to właśnie jemu Śląsk zawdzięcza swój filmowy obraz. Trylogia śląska - "Sól ziemi czarnej", "Perła w koronie" i "Paciorki jednego różańca" - już na stałe kojarzyć się będzie z nazwiskiem Kazimierza Kutza.

Jest także twórcą teatralnym. Wyreżyserował wiele spektakli Teatru Telewizji ("Opowieści Hollywoodu", "Do piachu", "Emigranci", "Kartoteka rozrzucona", "Wielebni"). Pracował także w Starym Teatrze w Krakowie i w Teatrze Narodowym w Warszawie, gdzie reżyserował sztuki Tadeusza Różewicza ("Kartoteka", "Spaghetti i miecz", "Na czworakach").

W latach 70. był głównym reżyserem telewizji w Katowicach. Założył Zespół Filmowy "Silesia". Był przewodniczącym Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych w Katowicach i pierwszym prezesem Śląskiego Towarzystwa Filmowego. W 1981 roku został internowany.

Wykładał również a Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. W latach 1989-1991 był dyrektorem krakowskiego ośrodka Telewizji Polskiej.

"Najważniejsza jest przyczyna, dla której człowiek chce być reżyserem. Ja jestem z tej generacji reżyserów, którzy uważali, że kino polskie, w ogóle film, jest dziedziną sztuki. To określa wszystkie moje dokonania" - stwierdził kiedyś Kazimierz Kutz.

Pomimo tego, że jego filmy tak dobrze definiowały zarówno przeszłą, jak i teraźniejsza rzeczywistość Polski, wyznaje on zasadę, że "sztuka nie ma celu i nie może mieć na celu zmieniania świata; w przeciwieństwie do polityki".

źródło informacji: INTERIA.PL
http://film.interia.pl/raport/kazimierz-kutz/wiadomosci/news/rezyser-przede-wszystkim,1258712,5842
  Newsy związanie z Igrzyskami


Wypowiedzi: 8
Wyświetleń: 337
Post Wysłany: Czw Sie 07, 2008 20:54 / Podforum: PEKIN 2008
     
Cytat:
Brawo Kajtek - wykrzykiwali olimpijczycy, trenerzy, działacze, a nawet minister sportu Mirosław Drzewiecki, gdy w czwartek na maszt w pekińskiej wiosce olimpijskiej wciągnięta została uroczyście biało-czerwona flaga. Po raz pierwszy, ale - jak podkreślali sportowcy - nie ostatni, zabrzmiał również Mazurek Dąbrowskiego.
W trakcie ceremonii szef misji Kajetan Broniewski został powitany przez burmistrza wioski Jian Chena. Odebrał z jego rąk efektowny talerz, rewanżując się pięknie wykonaną mapą Chin z najważniejszymi wydarzeniami z historii Państwa Środka, zawierającą także odniesienia do olimpijskich dyscyplin sportu oraz pieczęć PKOl. Ten prezent wzbudził aplauz nie tylko polskich sportowców.

W duszny, czwartkowy wieczór, na terenie amfiteatru, powitane zostały również ekipy Gwinei, Gruzji, Rumunii i Somalii. Dopiero jednak, kiedy rozbrzmiały pierwsze takty polskiego hymnu, a z ust sportowców popłynęły słowa Józefa Wybickiego "Jeszcze Polska nie zginęła..." - dało się odczuć wzruszenie i olimpijską jedność. Zerwały się entuzjastyczne oklaski wszystkich zgromadzonych. Inspirację poczuła również skromna, kilkuosobowa ekipa Somalii. Przedstawiciele tego kraju, początkowo z pewną nieśmiałością, a później już mocnym głosem, także odśpiewali swój hymn. Już przed uroczystością Polacy budzili zainteresowanie mieszkańców wioski. Ubrani w galowe, granatowo-ecru "mundurki" z chęcią pozowali do zdjęć. Trwała kilkunastominutowa sesja: zrób mi zdjęcie, sfotografujmy się razem, zaczekaj, jeszcze moim aparatem - dało się słyszeć.

Panowie założyli eleganckie spodnie, a panie - szałowe spódnice. W drodze na centralny plac wioski czuło się rodzinną atmosferę w ekipie.

"Walczcie do ostatniej kropli potu, dla sławy i chwały, swojej i naszego narodu. Jesteście miodem na serca milionów Polaków, którzy w najbliższych tygodniach będą was z całą mocą dopingować" - powiedział przed wymarszem spod bloku A7 udekorowanego biało-czerwonymi flagami minister Drzewiecki.

"Od dzisiaj jesteście wielką rodziną olimpijską. Jak mawiał święty Augustyn - dopóki walczycie, jesteście zwycięzcami. Chcę też, żebyście byli jednością. Niech przyświeca wam hasło: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" - podkreślił przewodniczący polskiej reprezentacji Piotr Nurowski.

W uroczystości nie mogli wziąć udziału wszyscy zawodnicy - część musiała udać się na zaplanowane wcześniej treningi. Większość nie ukrywała, że z chęcią dołączyłaby do orszaku.

"Nasz trener nie ma serca. Taka uroczystość, a nas tam nie będzie" - żaliła się jedna z zawodniczek, prosząca o zachowanie anonimowości. "Jak panowie napiszą o kogo chodzi, to będę miała przechlapane".

Uczniowie pekińskiej szkoły podstawowej nr 1, obchodzącej w tym roku 100-lecie, którzy w ramach programu MKOl i Komitetu Organizacyjnego Igrzysk (BOCOG) "opiekują się" już od roku polskimi sportowcami, przygotowali dwieście własnoręcznie wykonanych bukietów. Delegacja szkoły, wraz z dyrektorką, wręczyła je wszystkim uczestnikom czwartkowej uroczystości, którą zakończyła piękna pieśń o marzeniach olimpijskich i przyjaźni, odśpiewana przez chór dziecięcy.

"To już koniec imprezy, wracamy" - poganiał zawodniczki i zawodników prezes PKOl Nurowski. A oni, jakby nie słyszeli słów szefa, nadal rozmawiali i fotografowali się na tle olbrzymich, olimpijskich kółek.
 
Strona 5 z 5Idź do strony Poprzednia   1, 2, 3, 4, 5


  • Polskiego 1918
  • Polskiego 1939
  • polskiego aktora
  • polskiego biura
  • polskiego dance
  • Polskiego Fiata
  • polskiego handlu
  • polskiego herbu
  • polskiego hymnu
  • polskiego jackassa
  • strona 250
  • kickboxing sydney
  • szukam zdjecia lub opisu z obudowy dla fuel
  • symulatory samochodowe do sciagniecia za
  • zagubione szczescie
  • meni;do;przczepy;gastronomicznej
  • gotowe smsy imieninowe barbary
  • chinski horoskop na 2007 rok
  • www tomaszow mazowiecki